24 luty 2015
egzamin na prawo jazdy nauka jazdy prawo jazdy stres na egzaminie

Stres na egzaminie

Jak się okazuje, egzamin na prawo jazdy to chyba najbardziej stresująca rzecz w życiu każdego człowieka!

Jestem instruktorem od 8 lat, kursantów, którzy nie stresowali się przed egzaminem mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. I nie ma kompletnie znaczenia poziom reprezentowanych umiejętności. Co więcej, 90% kursantów przyznaje, że takiego stresu nie przeżywali podchodząc do matury, egzaminów na studia, a niektóre kobiety wyznały, że mniej stresowały się przy narodzinach swoich dzieci. Skąd to się bierze?! NIE MAM POJĘCIA! Stres, oczywiście w pewnym stopniu zawsze będzie nam towarzyszył, ale warto zwrócić uwagę na kilka BARDZO istotnych powodów, dla których można podejść do egzaminu na prawo jazdy nieco bardziej wyluzowanym:

1. To tylko i wyłącznie egzamin na prawo jazdy a nie próba obezwładnienia terrorysty w autobusie szkolnym pełnym 9 – latków, jeśli Ci się nie uda, nikt nie zginie 🙂

2. Jeśli popełnisz błąd, przez który oblejesz egzamin, możesz mi wierzyć bądź nie, ale egzaminator nie wyciągnie siekierki i nie zrobi sobie z Twojej głowy „dojazdówki” 🙂

3. Będę musiał/a czekać na kolejny egzamin. No tak! W 2 tygodnie można zapomnieć, po której stronie jest kierownica. Wiadomo, że podczas kursu na prawo jazdy najczęściej wyjeżdżasz marne 30 godzin. Zatem jeśli wiesz, że w 2 tygodnie (a zapewniam, że tak się stanie) zapomnisz pewnych rzeczy dokup „gdziekolwiek” 2, 4, a jeśli będzie taka potrzeba to więcej godzin. Chyba lepiej wydać nawet 200 zeta na 4 godziny jazd niż 140 za 15 minut jazdy pojazdem egzaminacyjnym.

4. Jak nie trafię na „fajnego” egzaminatora to się zestresuję i nie zdam. Po pierwsze patrz punkt 2! Po drugie egzaminator to tylko człowiek. Nawet jeśli ma zły dzień bo na przykład:

– dowiedział się, że ktoś z jego rodziny zachorował,

– ma kredyt we frankach,

– ma katar, jest na lekach i nie zapoznał się z ulotką,

– bo w końcu taki ma charakter, że nie jest miły nawet dla pani w spożywczym,

to wciąż jest tylko egzaminatorem i najzwyczajniej w świecie robi to za co mu płacą. Zdarzają się egzaminatorzy, którzy od pierwszych chwil rozładowują nerwową atmosferę, ot choćby uśmiechem w kierunku osoby egzaminowanej ale pamiętajmy, że zasady są dla wszystkich jednakowe i jeśli popełnisz błąd, za który musisz oblać to nawet najmilszy egzaminator Cie obleje.

5. Na pewno podczas kursu jeździsz również drogami, po których najczęściej poruszają się egzaminatorzy. Jadąc podczas egzaminu skup się i przypomnij na co zwracał uwagę w danym miejscu Twój instruktor (o ile nie spał na jazdach 😉 ) – niby takie proste, ale mówiąc to kursantom przed egzaminem, często słyszę, że właśnie skupienie się w głównej mierze na powyższym fakcie, dało efekt w postaci pozytywnego wyniku egzaminu.

6. DOPÓKI NIE USŁYSZYSZ, ŻE NIE ZDAŁEŚ/ŁAŚ JEDZIESZ DALEJ! Jest mnóstwo błędów, za które nie oblejesz, a jeszcze więcej sytuacji, w których zrobisz coś nie tak, a egzamin wciąż trwa. Nie skupiaj się na tym co zrobiłeś/łaś źle, a na tym jakie jest kolejne zadanie egzaminacyjne – to jest w tym momencie najważniejsze.

7. Czasami po prostu możesz mieć pecha. Zagapisz się, zamyślisz, zdekoncentrujesz na chwilę albo ktoś nie ustąpi Ci pierwszeństwa – TO SIĘ ZDARZA. Egzaminator w takich sytuacjach najczęściej zareaguje szybciej bo ma większe doświadczenie.

Przeczytaj sobie ten artykuł przed egzaminem i pójdź na egzamin z nastawieniem: DAM Z SIEBIE MAXA I ZROBIĘ WSZYSTKO CZEGO SIĘ NAUCZYŁEM/ŁAM NAJLEPIEJ JAK POTRAFIĘ! 99 % osób prędzej czy później i tak zdaje, to tylko kwestia czasu 😉

POWODZENIA!