Bezpieczeństwo ruchu drogowego...
31 lip 2015
 
Bezpieczeństwo ruchu drogowego (w skrócie BRD) – powszechnie używana nazwa określająca zarówno zbiór zasad dotyczących bezpiecznego poruszania się po drogach, jak również osobna dziedzina wiedzy zajmująca się kształtowaniem właściwych warunków ruchu drogowego - koniec cytatu.
 
Definicja i idea powstania BRD są jak najbardziej słuszne- poprawa bezpieczeństwa na drogach, mniej wypadków, mniej ofiar śmiertelnych itd. Jest jednak jedno "ale". 
Moim skromnym zdaniem, przynajmniej część osób odpowiedzialna za wdrażanie rozwiązań poprawiających BRD bankowo musi coś wciągać :-) Taka kreatywność nie bierze się przecież z powietrza. Zmian jest tak dużo, że chyba znaleziono drzwi do Narnii - otwierają je i biorą pierwszy lepszy pomysł albo idą szukać dalej, bo może znajdzie się coś bardziej debilnego!
 
Zacznijmy jednak od początku.
 
W styczniu 2013 roku weszły w życie najbardziej zauważalne zmiany zarówno dla kursantów, jak i dla osób prowadzących szkoły nauki jazdy. Utajniona baza pytań - liczonych w tysiącach (trzeba zmusić naród do zwięszkania wiedzy teoretycznej) i informatyzacja przebiegu szkolenia kursantów (mniej papierów, internet, te sprawy).
Jak jest teraz? Upubliczniona baza pytań i mozliwość zapisu na państwowy egzamin teoretyczny, zanim jeszcze rozpocznie się jakiekolwiek szkolenie, a ja mam stały rabat na segregatory, bo ilość zbędnej makulatury zapewni mi kiedyś podpałkę na grilla do końca życia... i moim siedemnastu następnym pokoleniom też.
 
Ekojazda, albo bardziej europejsko - ecodriving. Równie dobrze, podczas kursu, mógłbym uczyć żąglerki płonącymi misiami koala. Większość kursantów po zdanym egzaminie, na początek i tak kupuje zarżnięte sejczento, którego emisja spalin w dłuższej perspektywie mogłaby stopić niejeden lodowiec, a ci, których stać na coś mocniejszego, kupują BMW bez katalizatora, które spala na setkę mniej więcej tyle samo, co spija typowy degustator jaboli w tydzień.
Są również tacy, którzy kupują nowsze samochody z mniejszym spalaniem, z mniejszą emisją spalin, ale oni byli również zanim wprowadzono ekojazdę na egzaminie. Pewnych zasad ekojazdy uczę od zawsze. Przymus egzekwowania jednak tego na egzaminie (po 30 godzinach praktycznych nauki jazdy u zestresowanego kursanta) uważam za poroniony. Na szczęście (przynajmniej w Częstochowie) egzaminatorzy dość łaskawie traktują zdających w tej kwestii. Temat ekojazdy to temat na doskonalenie osób już posiadających prawo jazdy i w pewnym stopniu obytych z autem.
 
Od 2016 roku wchodzi w życie projekt (o ile nic się nie zmieni), zgodnie z którym każdy kto zda państwowy egzamin na prawo jazdy, w ciągu pół roku będzie miał obowiązek odbyć dodatkowe szkolenie w ODTJ (Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy). I pod tym pomysłem podpisuję się rękami i nogami!! Problem jednak polega na tym, iż mają to być zaledwie 3 godziny szkolenia teoretycznego i 2 praktycznego. Dwie godziny można by spokojnie poświęcić na wykład o prawidłowej pozycji za kierownicą, a gdzie reszta? Problemem jest również brak ODTJ-ów, na przykład w województwie Śląskim nie ma ich wcale.
 
O zmianach, bardziej szczegółowo, można by pisać o wiele dłużej. Ja jednak chciałbym się skupić na czymś o wiele ważniejszym - jakości szkolenia. Teraz zapewnę polecą w moim kierunku gromy z jasnego nieba, ale spokojnie, nie będę pisał o tym co kto robi źle, ale o tym co zrobić aby było lepiej.
 
 1. Jak już zamkniemy drzwi do Narnii i otworzymy te do rzeczywistości, warto pomyśleć czy trzydzieści obowiązkowych godzin zajęc praktycznych w zestawieniu z około trzydziestoma procentami zdawalności (średnia z ostatnich trzech lat we wszystkich WORD-ach) to "ciut" nie za mało.
 
 
Nie pamiętam kiedy ostatni raz można było przejechać przez Częstochowę bez korków spowodowanych robotami drogowymi - a więc nowych dróg przybywa. Posiadanie prawa jazdy stało się czymś naturalnym więc kierowców, jak i samochodów również jest coraz więcej. Do szkolenia mamy coraz nowsze samochody. Kiedyś "jedynkę" można było wrzucić prawym sierpowym, teraz "kultura" jazdy wymaga większej uwagi. Bez zmian natomiast pozostaję ilość godzin szkolenia praktycznego. 
 
 2. Zarobki instruktorów - od dwóch miesięcy bezskutecznie poszukuję instruktorów nauki jazdy do pracy w mojej szkole. Czym jest to spowodowane? Odkąd wprowadzono obowiązkowe, coroczne warsztaty, w samej Częstochowie wykreślono z ewidencji ponad stu instruktorów. Większość z nich zapewne doszła do wniosku, że specyfika tej pracy powinna nieść za sobą nieco wyższe wynagrodzenie - nie można się z tym nie zgodzić. Na temat specyfiki pracy instruktora powstanie osobny artykuł, teraz jednak warto podkreślić po sryliardkroć, że ceny kursów nie pozwalają właścicielom szkół na lepsze wynagradzanie pracowników. 
W zeszłym roku ceny badań lekarski poszybowały z przeciętnie sześćdziesięciu złotych na dwieście. Rząd zdecydował, że dobrzę będzie ustalić jednakową cenę w całym kraju. To nie miejsce i czas na polemikę jakimi powodami się kierowano ale skoro można było z badaniami, to co stoi na przeszkodzie w ustaleniu jednolitej ceny kursów na prawo jazdy? 
 
PLUSY:
 - wyższe zarobki instruktorów 
 - większa motywacja
 - mniejsza ilość przepracowanych godzin
 - większa efektywność
 - większa konkurencja 
 - wyższa jakość
 - większa zdawalność
 - większa ilość lepiej przygotowanych kandydatów na kierowców
 ...
 ...
 etc.
 
MINUSY:
 - brak!
Oczywiście ktoś może powiedzieć, że stracą na tym klienci szkół nauki jazdy. Otóż patrząc na statystyki zdecydowana większość osób podchodzących do egazminu, drugie tyle co za kurs zostawia w WORD-ach, podchodząc do egzaminów kilku lub nawet kilkunastokrotnie. 
 
 3. Drugim powodem, dla którego chętnych do pracy instruktorów jest jak na lekarstwo są zmiany w sposobie egzaminowania kandydatów na instruktorów. Nastąpiła regionalizacja, czyli do egzaminu podchodzimy w województwie, w którym jesteśmy zameldowani. Gdy aplikujesz na inżyniera lotów kosmicznych w NASA, wiadomo, że na tysiąc chętnych, pracę dostanie jedna osoba. Skąd pomysł aby tym samymi kryteriami kierować się przy wydawaniu legitymacji instruktora... Ja nie wiem. Tym sposobem, od momentu wprowadzenia zmian, z Częstochowy egzamin na instruktora kategorii B zdała zaledwie jedna osoba. Trochę wydaję się to zabawne, ale tak na prawdę nie jest! Prowadząc i chcąc rozwijać ośrodek zachowanie jednocześnie wysokiej jakości usług jest awykonalne. Jak wyselekcjonować wartościowych pracowników w przypadku, gdy ilość kandydatów spełniających podstawowe kryterium w postaci posiadania upranień instruktora jest zerowa?
 
 4. Warto pochylić się na tematem poprawy BRD również pod nieco innym kątem. Imprez oraz miejsc, w których statystyczny Janusz może bezpiecznie i bez ograniczeń (które obowiązują na drogach publicznych) żyłować swoje cztery kółka jest odwrotnie proporcjonalnie do pomysłów na łatanie dziury budrzetowej.
 
W czasach, w których co trzecią (jak nie co drugą) osobę stać na samochód którego osiągi przekraczają grubo ponad 200 km/h, korzystniej inwestować w miejsca, w których szaleństwo będzie bezpieczne, niż w szaleńcze pomysły na poprawę bezpieczeństwa.